Do napisania tego tekstu zainspirował mnie dziś Maciej Stuhr.  Rano, nieoczekiwanie na Facebooku zadał mi pytanie wagi ciężkiej…

stuhr

 

OK, zgadza się. Nie zapytał osobiście, tylko ogólnie „rzucił w przestrzeń” fanom na swoim  fan pejdżu, ale musiałam Cię  jakoś skłonić do otwarcia  tego tekstu. Zadziałało?;)

O co chodzi z tymi zasięgami?

Problem Maciej Stuhra  nie jest oczywiście odosobniony. Facebook zawsze coś kombinował i  kręcił z tymi zasięgami i fanami. Nic nowego…

Po ostatniej zmianie algorytmu Facebooka,  a tym samym kolejnych cięciach zasięgu dla fan pejdży,  po raz kolejny najboleśniej w kość dostały małe  i średnie firmy.  Najbardziej te, dla których Facebook jest jednym z podstawowych kanałów sprzedaży.

Dostały w kość bo:

  1. Drastycznie zmniejszył im się zasięg organiczny postów (czyli liczba osób, które w ciągu 28 dni będzie miała okazję ich post zobaczyć w Aktualnościach)
  2. Zwiększył się  koszt dotarcia do potencjalnego klienta.  Teraz za coś, co do tej pory mieli za darmo,   będą musieli zapłacić.

Skala  problemu jest druzgocąca.  Ostatnie badania przeprowadzone przez EdgeRank Checker, które objęły ponad  50000 postów z 1000 stron wykazały, że zasięg organiczny w ciągu ostatniego półrocza zmniejszył się  (innymi słowy został pocięty przez Facebooka) prawie o połowę.  W okresie od września 2013 r.do  marca  2014 z 12.6% do 6.5 %.

Spadek o połowę robi różnicę.

Zwłaszcza dla firm, które większość leadów generują właśnie przez fejsa.

 

screen-shot-2014-04-03-at-2-09-34-pm

Paradoksalnie najbardziej płaczą Ci, którzy na swoim fan pejdżu uzbierali najwięcej fanów.

 

W tym przypadku reguła Facebooka jest prosta: im więcej masz fanów, tym więcej Ci zasięgu obetniemy.

 

Wyrównywanie szans wg Facebooka. 😉

 

Oczywiście zasada ta przedstawiona została przeze mnie w  bardzo dużym uproszczeniu. Wszyscy wiemy, że nie tylko od liczby fanów zależy zasięg organiczny. Facebook ma swój algorytm,  który ocenia każdy post i decyduje czy dany post pojawi się w Aktualnościach (News Feed)  czy nie.

 

Najważniejsze wg Facebooka jest to, czy  dany post jest atrakcyjny dla internauty. Im bardziej angażujący post i popularny jego twórca, tym większa szansa na to, że internauta zobaczy go w News Feed.

Jeśli publikujesz posty, które są na tyle ciekawe, aby uzyskać sympatie, komentarze i kliknięcia, możesz liczyć na wzrost zasięgu. Jeśli Twoje posty są  nieciekawe i ignorowane –  ich zasięg  się zmniejsza.

A ponieważ  – jak wspomniałam wcześniej  – większa liczba fanów przekłada się na kurczenie się zasięgu, fan pejdże muszą pracować ciężej. Coraz trudniej też  jest im zatrzymać zaangażowanie na tym samym poziomie.

Coś, co kiedyś było fajnym elementem budowania społeczności wokół danej firmy i marki,  zaczyna przypominać orkę na ugorze.  Na miejsce twojej firmy w News Feed musisz pracować w pocie czoła. Teraz nie wystarczy wrzucić coś ciekawego. Teraz musi być mega ciekawie. Teraz zanim coś opublikujesz musisz 10 razy się zastanowić:”Chwyci czy nie chwyci?”  Jak nie chwyci to d.. zbita. Zasięg Ci padnie.  I toczysz głaz znowu w górę.

Nikt nie powiedział, że będzie lekko. A jak chcesz mieć lekko – zapłać

 

A może by tak…

I tak się zastanawiam,  na ile jest to opłacalne? Czy zamiast walczyć z zasięgami Facebooka nie zacząć rozglądać się  za innymi kanałami angażowania  fanów? Czy faktycznie my potrzebujemy Facebooka czy Facebook nas?

Być może okaże się,  że o wiele przyjemniejszy jest Google +? Być może promując się  na Instagramie (który zdobywa w Polsce coraz większą popularność)  osiągniesz więcej? Twitter? A Pinterest? W Polsce niedoceniany i  zapomniany, ale… Kto wie?

W dobie spadających zasięgów Facebooka może warto wrócić do epoki kamienia łupanego  i do starych dobrych  narzędzi społecznościowych takich jak fora dyskusyjne czy po  prostu blogi? Zamiast w zasięg zacząć ładować kasę w  content marketing?

Treści w Internecie zostaną, a Facebook…